U-BOAT w Warszawie?

U-BOAT w Warszawie?

U-BOAT w Warszawie? 

No siema, ekipa, jedenasta część sagi o paczkomatach i luksusie 

Tym razem znowu wysyłam paczkę przez InPost (apka, etykieta, wszystko ogarnięte) i stwierdziłem: a sprawdzę U-BOAT. Bo U-BOAT to nie byle co — włoska marka z historią, która zaczęła się w 1942 roku, kiedy włoska marynarka wojenna zamówiła zegarek dla oficerów okrętów podwodnych. Projekt nigdy nie wyszedł z fazy rysunków, ale przetrwał 60 lat w szufladzie, aż w 2000 roku Italo Fontana, wnuk założyciela, odkurzył papiery i postanowił wskrzesić legendę . I zrobił to z grubej rury — zegarki U-BOAT są duże, masywne, wręcz agresywne w designie, z tym charakterystycznym lewym crownem i włoskim sznytem . Sztos totalny.

A gdzie to sprawdzić w Warszawie? W butiku Wrzeciono Czasu na Mokotowskiej 71/101 — mają tam U-BOATa Thousands of Feet Italo Fontana Automatic 43mm w cenie 6 900 zł . Wbijam więc do tego salonu, znowu z kartonem, w hoodie, pytam: „Słuchajcie, nadam to u was? Paczkomat po drodze, maybe synergy?" 

Obsługa patrzy na mnie jak na gościa, który pomylił butik z pocztą. „Proszę pana, to salon Wrzeciono Czasu, nie punkt InPost". No i znowu klasyk — nie dogadaliśmy się 

Finalnie paczka poszła z najbliższego paczkomatu (bez etykiety, przez apkę, sztos). Morał? U-BOAT robi zegarki z dna oceanu i włoskiej pasji (ten cały klimat okrętów podwodnych to nie ściema), ale paczek u nich nie wyślesz. InPost wygrywa logistykę, U-BOAT — męski, industrialny charakter i historię z 1942 roku. Każdy ma swoją rolę