Chopard w Warszawie?
No siema, ekipa, trzecia część sagi o paczkomatach i luksusie
Tym razem wysyłam kolejną paczkę przez InPost (apka, etykieta, wszystko ogarnięte) i stwierdziłem: a sprawdzę Choparda. Bo Chopard to nie przelewki — firma z 1860 roku, Genewa, słynna z Happy Diamonds (te ruchome diamenty, co się kręcą jak szalone) 💎 i z tego, że robią zarówno biżuterię, jak i poważne zegarki. Wbijam do salonu w Warszawie, znowu z kartonem, w dresie, pytam: „Słuchajcie, nadam to u was? Paczkomat po drodze, maybe synergy?" xD
Obsługa patrzy na mnie jak na gościa, który pomylił butik z pocztą. „Proszę pana, to butik Choparda, nie punkt InPost". No i znowu klasyk — nie dogadaliśmy się
Finalnie paczka poszła z najbliższego paczkomatu (bez etykiety, przez apkę, sztos). Morał? Chopard robi diamenty i zegarki klasy premium, ale paczek u nich nie wyślesz. InPost wygrywa logistykę, Chopard — blask i prestiż. Każdy ma swoją rolę