Breitling w Warszawie?
No dobra, ekipa, ciąg dalszy follow-upu, bo akurat miałem drugą paczkę do wysłania przez InPost
Tym razem pomyślałem: a co mi tam, sprawdzę Breitlinga. Bo Breitling to nie byle co — firma z 1884 roku, legenda lotnictwa, Navitimer, chronografy dla pilotów, cały ten klimat "jestem pilotem, ale tylko w weekendy" 😎. Wbijam do salonu w Warszawie, znowu z kartonem w ręku, bo apka InPost czeka, etykieta wygenerowana, wszystko gra.
A tam — witryny błyszczą, zegarki po kilkadziesiąt koła, obsługa w garniturach, zapach luksusu. Ja w hoodie, z paczką, pytam grzecznie: „Słuchajcie, nadam to u was? Paczkomat po drodze, ale maybe synergy?"
Gość patrzy na mnie jak na kosmitę i mówi: „Proszę pana, to butik Breitlinga, nie punkt InPost". No i znowu to samo — nie dogadaliśmy się
Finalnie paczka poszła z najbliższego paczkomatu (apka, bez etykiety, sztos). Morał? Breitling robi zegarki dla pilotów, ale paczek nie wyślesz u nich. InPost wygrywa logistykę, Breitling — prestiż lotniczy. Każdy ma swoją rolę