Patek Philippe w Warszawie?
No siema, ekipa, dwudziesta pierwsza część sagi o paczkomatach i luksusie
Tym razem znowu wysyłam paczkę przez InPost (apka, etykieta, wszystko ogarnięte) i stwierdziłem: a sprawdzę Patek Philippe. Bo Patek to nie byle co — to absolutny top topów, święty Graal zegarmistwa, marka, która od 1839 roku rozdaje karty w Genewie i której Nautilus jest obiektem mokrych snów kolekcjonerów na całym świecie.
A gdzie to sprawdzić w Warszawie? W W.KRUK w Hotelu Raffles Europejski przy Krakowskim Przedmieściu 13 — to jedyny oficjalny przedstawiciel Patek Philippe w Polsce, otwarty w grudniu 2020 roku . W ofercie mają Nautilusa, Aquanauta i Calatravę, a ceny startują od około 54 tysięcy złotych za Twenty-4 i sięgają prawie 550 tysięcy za Nautilus Perpetual Calendar w białym złocie . Czyli jak ktoś pyta o cenę, to znaczy, że go nie stać xD
Wbijam do tego Rafflesa, znowu z kartonem, w hoodie, pytam: „Słuchajcie, nadam to u was? Paczkomat po drodze, maybe synergy?"
Obsługa patrzy na mnie jak na gościa, który pomylił butik z pocztą. „Proszę pana, to salon W.KRUK z Patekiem, nie punkt InPost". No i znowu klasyk — nie dogadaliśmy się
Finalnie paczka poszła z najbliższego paczkomatu (bez etykiety, przez apkę, sztos). Morał? Patek Philippe robi zegarki, na które czeka się latami, i ma jedyny salon w Polsce w pięciogwiazdkowym hotelu, ale paczek u nich nie wyślesz. InPost wygrywa logistykę, Patek — prestiż absolutny i Nautilus, który nigdy nie wyjdzie z mody. Każdy ma swoją rolę